To w jaki sposób myślimy, wpływa na to co czujemy. To co czujemy przekłada się na to jakie decyzje podejmujemy a te prowadzą bezpośrednio do naszych działań, które z kolei decydują o tym jak wygląda nasze życie.

Czyli upraszczając: to kim jesteśmy i gdzie się obecnie znajdujemy jest w głównej mierze wynikiem naszego sposobu myślenia.

Różnica pomiędzy tymi, którzy wznoszą się na wyżyny swoich możliwości a całą resztą polega na tym, że oni mają zupełnie inny mindset. Bo wiemy z psychologii kognitywnej – że za pomocą swojego świadomego umysłu jesteśmy w stanie wpływać na to kim jesteśmy.

Zatem pokażę Ci kilka kluczowych mechanizmów, które mają kolosalny wpływ na to jak wygląda Twoje życie, po to byś mógł świadomie je kreować, a nie musiał podlegać temu w jaki sposób środowisko chciałoby Cię ukształtować. A środowisko z całą pewnością chciałoby byś był “normalny”. Dlaczego? Spójrz na naszą populację i zobacz, ile tam jest wybitnych jednostek w stosunku do całej reszty. Myślę, że mamy tutaj do czynienia z proporcją typu: 1% wyjątkowych, 99% normalnych.

I niewątpliwie wiele racji miał Immanuel Kant – głosząc w swojej filozofii, że godność człowieka jest bezwarunkową cechą przypisywaną każdemu z nas z osobna, jednak w świecie osiągnięć, gdzie istnieje hierarchia – człowiek człowiekowi nie jest równy, bo każdy z nas reprezentuje określony status na drabinie stratyfikacyjnej.

I jeśli wybijasz się ponad to co reprezentuje większość, czyli “normalność” – to będziesz przez nich ściągany do “szeregu”. Bo następuje wówczas schemat: “jeśli mi się nie udało, to mu też nie może”. Ty swoją ambicją wpływasz na to, że oni zaczynają się źle czuć, bo wiedzą, że gdyby byli równie ambitni – żyliby na zdecydowanie innym poziomie. Ale im się nie chce wysilać, żeby gonić za Tobą, więc wolą, byś Ty stał się taki jak oni i nie narzucał na nich dodatkowej presji. W taki właśnie sposób masowo produkuje się przeciętność.

Dlatego zwracam się jedynie do osób, których interesuje bycie w tym 1%. A wszystko zawsze zaczyna się od tego kim jesteśmy wewnątrz czyli w jaki sposób mamy ukształtowaną psychikę.

Historia

Jaką zamierzasz napisać historię? Jakie masz oczekiwania w stosunku do życia? Czy mając świadomość tego, że za kilkadziesiąt lat Cię tutaj nie będzie, masz zamiar nadal się oszczędzać czy może wolisz wyruszyć po to co jest faktycznie warte Twojej uwagi? Czy chcesz być po prostu jednym z wielu zwykłych zawodników czy może masz zamiar zapisać się na kartach historii swojego sportu?

Bo widzisz, to na jakim poziomie znajduje się Twoja ambicja determinuje to jak daleko zajdziesz. A ludzie generalnie nie zachodzą dalej niż wyznaczone przez siebie cele – bo to co znajduje się w naszej podświadomości stanowi nasz drogowskaz. Dlatego gdy marzysz, nie baw się w bycie realistą. W najgorszym wypadku nie dotrzesz tam, gdzie chciałbyś dojść, ale zajdziesz i tak dalej, niż gdybyś narzucił sobie te wszystkie zbędne ograniczenia.

Większość niestety świadomie wybiera niewielkie cele – bo łatwiej je zrealizować. A porażki bolą – zwłaszcza, gdy odbywają się one na oczach innych. Presja społeczna jest zbyt silna. Ale tak naprawdę największą porażką jest niepodejmowanie prób w kontekście tego co zapewni Ci życiowy sukces. Porażką jest odpuszczenie wysokich standardów i zadowolenie się tym co mamy już podane na tacy. Zatem określ w jaki sposób definiujesz swój sukces i weź tutaj pod uwagę możliwie najwyższe cele. Masz tylko jedno życie, więc nie bój się zaszaleć.

Postawa

W tym kontekście postawy są dwie. Albo zamierzasz zrzucać odpowiedzialność na zewnątrz albo decydujesz się świadomie budować swoje życie.

W pierwszym przypadku mamy osoby, które obwiniają o wszystkie swoje nieszczęścia: niesprawiedliwy los; rząd; czasy, w których żyją; znajomych, którzy nie chcą pomóc etc. Być może po części jest to wina czynników zewnętrznych (ale jest to niewielki procent) a poza tym i tak nie mamy na to wpływu. Wpływ za to mamy na samych siebie i na to w jaki sposób dany problem rozwiązujemy.

Druga postawa to z kolei świadome projektowanie dla siebie życia a nie czekanie na to co nam z “nieba spadnie”. Tworzenie rzeczywistości w sposób proaktywny (czyli z intencją), zamiast tylko reagowania na nią. Bycie w pełni odpowiedzialnym za swoje życie i nieobwinianie innych.

Postawa, z której wychodzisz jest skrajnie ważna, bo ona definiuje, czy jesteś Szefem swojego życia, który je kontroluje, czy jednak pozwalasz, by to inni dyktowali warunki Twojej gry.

Obraz siebie

Żeby, w ogóle mieć czelność roztaczać wielkie plany podboju świata – musisz najpierw uwierzyć w pełni, że na to zasługujesz. Bo inaczej Twoja podświadomość wstrzyma Twoją podróż ku wielkości zanim w ogóle zdążysz ją rozpocząć.

Naszą samooceną jest to jakie mamy zdanie na temat nas samych. A to zdanie bierze się z dwóch źródeł:

1) tego co sami o sobie sądzimy: czyli przede wszystkim wynika z naszego zakodowanego do 7 roku życia skryptu rodzinno-kulturowego. On w głównej mierze jest nieuświadomiony i w wielu różnych kontekstach będzie nas sabotował. Mamy np. kolektywne przekonania w stylu: “wielkim trzeba się urodzić” albo “tacy ludzie jak my, nie osiągają wielkich rzeczy”. Zdecydowanie ciężko jest uznać siebie godnym posiadania wielkiej wizji, w momencie, gdy niczego nadzwyczajnego się jeszcze nie osiągnęło. Trudno uważać się za świetnego w jakiejś dziedzinie – jeśli nie ma się jeszcze odpowiednich ku temu umiejętności.

Ale można całą nadzieję upatrywać w swoim potencjale – bo potencjał ma charakter wewnętrzny; a sukcesy mają charakter zewnętrzny. A co za tym idzie, na potencjał mamy wpływ, na sukcesy już nie do końca. W momencie, gdy uwierzysz, że pomimo iż jeszcze nie masz namacalnych dowodów, to bez względu na to możesz walczyć o najwyższe cele (bo czemu nie miałbyś mieć takiej możliwości? Każdy ją przecież ma) i uświadomisz sobie swoje silne strony, na których możesz budować poczucie pewności siebie – wówczas wraz z równoległym wkładaniem pracy w dyscyplinę, która Cię interesuje – zaczniesz odnosić efekty, a one jeszcze bardziej wpłyną na poziom Twojego zasługiwania.

2) tego co sądzą o nas inni: drugim elementem wpływającym na naszą samoocenę jest opinia publiczna, zwłaszcza nasze najbliższe środowisko. Zobacz, w jaki sposób oceniają Cię najbliżsi. Bo jeśli zaniżają tę ocenę, to Ty automatycznie też zaczniesz ją zaniżać. Jeśli są dla Ciebie wsparciem – to ona będzie rosła.

Ja stosuję się do dosyć radykalnej, choć sam uważam, że po prostu najlepszej z możliwych – metody. Ucinam znajomości z osobami, które ściągają mnie w dół i szukam tych, na których mogę liczyć. W tym kontekście jestem niezwykle konsekwentny, bo mam świadomość tego jak opinie najbliższego otoczenia wpływają na jakość mojego życia. A przecież chcę dla siebie jak najlepiej.

Koncentracja

Jest takie powiedzenie: zwycięzcy koncentrują się na swoich celach, przegrani na zwycięzcach. Przerażająca jest skala osób, które patrzą z zawiścią na tych, którzy mają lepiej. Jeśli ten problem dotyczy i Ciebie – jest na to doskonała recepta. Nie skupiaj się na tym co mają inni, tylko skupiaj się na swoim życiu. Każda chwila, którą poświęcasz na podziwianie życia innych, zamiast wkładania pracy w realizację swoich marzeń – oddala Cię od nich. Dobrze jest patrzeć na tych co mają więcej w kategoriach: “super, też tak chcę” – i pracować, by pewnego dnia to osiągnąć.

Ponadto skrajnie ważne jest również to by skupiać się na pozytywach. Każdy z nas popełnia błędy. Błędów nie popełniają jedynie ci, którzy nic nie robią – a to samo w sobie jest już największą życiową porażką. Gdy coś nie pójdzie po Twojej myśli – przeanalizuj sytuację, wyciągnij wnioski, a następnie skup swoją całą uwagę na tym co jest dla Ciebie wartościowe, a nie na tym co odbiera Ci sił. Skup się na pozytywach. Przypominaj sobie swoje zwycięstwa, bo one utorują Twój mózg na osiąganie kolejnych zwycięstw. To o czym myślisz, to otrzymujesz – w psychologii takie zjawisko nazywane jest primingiem.

Interpretacja

Tony Robbins – jeden z największych życiowych mentorów (jeśli nie największy) naszych czasów, powiedział kiedyś: Problemy nie dzieją się nam, ale dzieją się dla nas. Bo właśnie wtedy najbardziej się rozwijamy. Zmiana jednego słowa, a otrzymujemy zupełnie inne znaczenie. Nie mamy wpływu na wiele rzeczy, które nas spotykają, ale mamy wpływ na to jak je zinterpretujemy. I możemy oceniać je negatywnie – w ten sposób szkodząc tylko samym sobie, bo nic dobrego nie przychodzi z zamartwiania się i użalania nad swoim losem. Albo możemy wykorzystać je na naszą korzyść. Nie jest to łatwe – ale nic co naprawdę wartościowe nie przychodzi łatwo. Jeśli zamierzasz osiągać rzeczy, których praktycznie cała nasza populacja nie osiąga, to musisz robić rzeczy, których oni nie robią. Czyli te, które są trudniejsze. Ale na końcu czeka taka nagroda – że nigdy nie będziesz nawet analizował, czy było warto podążyć tą drogą, bo odpowiedź będzie oczywista.


Rozwijając te 5 aspektów, będziesz rozwijał swoją mentalność – a od niej wszystko się zaczyna. Czasy, w których trenerów mentalnych uznawano za hochsztaplerów już dawno odeszły do lamusa. Dzisiaj nie ma wybitnych sportowców, aktorów czy innych jednostek, za którymi nie stoją mistrzowie od zarządzania ludzką psyche. Bo gdy sami siebie blokujemy, to nigdy nie wejdziemy na kolejny poziom. A jeśli chcesz żyć pełnią życia i wygrywać w nim to opanowanie swojej ”głowy” jest najważniejszym zadaniem do wykonania.

Udostępnij ten artykuł