Cała trylogia Batmana, reżyserii Chrisa Nolana jest dla mnie jedną z najbardziej fascynujących opowieści kinowych. Każda z tych trzech części ma określony motyw przewodni, występują kolejno: strach, chaos i ból. W tym wpisie przyjrzymy się bliżej pierwszej odsłonie, która zabiera nas w podróż do najmroczniejszych zakamarków umysłu w celu poznania samego siebie, stawienia czoła lękom i zmierzenia się z prawdą…
“Jeśli staniesz się kimś więcej niż tylko człowiekiem, jeśli poświęcisz się idei i jeśli nie będą w stanie Cię powstrzymać, wtedy staniesz się czymś zupełnie innym. LEGENDĄ”

Stanie się kimś więcej niż tylko człowiekiem rozumiem jako wyjście ponad swoje ego, które w dużej mierze jest kształtowane na podstawie tego co inni na nasz temat powiedzą; na podstawie tego jaki jest wzorzec postępowania w danej kulturze. I doskonale obrazuje to zakończenie II części Batmana – gdzie dokładnie widzimy jak nasz główny bohater otwarcie wziął na swoje barki brzemię niesprawiedliwości, niwecząc całą swoją reputację, po to by pomóc ludziom na poziomie, którego oni nie byli w stanie dostrzec. Bo nie ważne było to jak on był postrzegany, ważne było tylko to, by im żyło się lepiej.
Ta idea przewyższała wszystko co dotyczyło jednostki i skupiała się na dobru ogółu. Dlatego Batman był w stanie poświęcić swoje “szczęście”, by móc służyć swojej społeczności. Dlatego został zapamiętany jako LEGENDA. Nas nie interesują osoby, które mówią i myślą tylko o sobie – gdyż nie otrzymujemy z tego tytułu żadnych korzyści. Nas interesują ci, którzy robią coś dla naszego dobra. To o tych ludziach będziemy pamiętali. To im będziemy oddawali swoją uwagę. To dla nich będziemy skłonni cokolwiek zrobić.
“Teatralność i ułuda to potężna broń. Musisz stać się kimś więcej niż człowiekiem w umyśle przeciwnika”

Oto przykład: jesteś Ty i Twój największy rywal, z którym konkurujesz. I teraz musisz sobie uświadomić, że Ty tak naprawdę nie wiesz kim ten Twój rywal jest, Ty znasz jedynie obraz swojego rywala, który stworzyłeś w swojej głowie. Ten obraz to tzw. awatar.
Mało tego… Twój rywal ma również stworzonego awatara siebie samego – czyli określone wyobrażenie na swój temat. I pomiędzy tymi awatarami (tym jak Ty jego postrzegasz i tym jak on siebie postrzega + tym jak Ty siebie postrzegasz i tym jak on Ciebie postrzega) zachodzi wasza relacja. To na poziomie tych intelektualnych reprezentacji toczy się całą gra. Dowcip polega na tym, że te awatary się od siebie różnią, bo każdy z nas postrzega inaczej.
Z osobami, które podziwiamy jest tak, że podświadomie je idealizujemy, dlatego, że widzimy je w bardzo konkretnym kontekście – który ćwiczą przez długie lata. Na podstawie tego tworzymy w swojej głowie awatara reprezentującego to kim rzekomo są. Tutaj zachodzi jednak mega zniekształcenie, bo wybieramy jedynie niewielki fragment ich rzeczywistości (w dodatku ten, w którym są na mistrzowskim poziomie) i dorabiamy do tego całą pozostałą ideologię, wychodząc z założenia, że jeśli jest on świetnie przygotowany fizycznie, to również będzie w innych kontekstach (np. mentalnym, taktycznym, technicznym).
Działa to podobnie do efektu halo – widzisz kogoś atrakcyjnego i automatycznie Twój mózg przypisuje mu same pozytywne cechy.
Tak działają te zniekształcenia – mając ich świadomość, hasło “musisz stać się kimś więcej niż człowiekiem w umyśle przeciwnika” nabiera zupełnie innego znaczenia, bo wystarczy pokazać siebie przez pryzmat kontekstu, w którym jesteśmy niebezpieczni, po to by zostać skategoryzowanym jako ktoś niebezpieczny.
“Określa ciebie to co robisz”

Świata nie interesuje to co my myślimy i czujemy. Bo to wszystko jest uwewnętrznione, a co za tym idzie niewidoczne. Tutaj liczą się jedynie czyny. Rzadko kiedy zwracamy uwagę na czyjeś intencje, przede wszystkim liczy się to jak wyszło.
Poza tym myślenie jest tanie i opiera się na halucynacji – czyli łatwo jest uważać, że w sytuacji X zachowalibyśmy się w sposób Y, trudniej to zrobić, zwłaszcza gdy sytuacja jest wymagająca. Dzieje się tak dlatego, że w momencie gdy w grę wchodzą duże emocje, to zatracamy swoje racjonalne myślenie i przełączamy się na na funkcjonowania podświadomości, która podejmuje działania w oparciu o zautomatyzowane zachowania. To pokazuje jak ważną rolę odgrywają nasze nawyki.
Na tym opiera się w dużej mierze psychologia sportu – budowanie określonych nawyków, które sprawiają, że sportowcy w chwilach największej presji, gdy wyłącza się świadomość, są w stanie robić wyniki – oni wykonują wtedy konkretne ruchy, nie musząc wcale o tym myśleć. Nawet nie powinni wtedy myśleć, bo myślenie utrudniałoby cały ten proces.
“By kontrolować lęk innych, musisz najpierw oswoić swój”

Bruce Lee kiedyś powiedział: jeśli poznasz siebie, poznasz też innych. W momencie gdy widzisz jak twoje ciało reaguje na lęk, to jesteś w stanie dostrzec również to gdy inni się boją. Na tym bazuje zjawisko empatii – a najlepiej empatię rozwijać poznając samego siebie, bo jako ludzie na poziomie biologicznym działamy w dokładnie ten sam sposób. Jeśli poznasz działanie swojego organizmu, to jesteś w stanie z łatwością czytać innych ludzi. A to się później przydaje we wszystkich interakcjach.
Dla tych wszystkich, którzy chcą wpływać na innych – jest na to prosty sposób (choć nie łatwy). Wystarczy bowiem nauczyć się wpływać na samego siebie. Bo gdy ludzie zobaczą, że potrafisz podporządkowywać sobie swoją podświadomość, to nomen omen podświadomie uznają Cię za lidera.
“- Jesteś gotów by zacząć? – Ledwo stoję na nogach. – Śmierć nie czeka aż będziesz gotów. Nie jest wyrozumiała ani sprawiedliwa”

To jest doskonała analogia do naszego odkładania rzeczy na później. Zwłaszcza, gdy mówimy o rzeczach, które są dla nas ważne, ale nie robimy ich z jakichś określonych pobudek – zazwyczaj z obawy przed tym jak zostanie to odebrane przez innych.
Dlatego nie ma czegoś takiego jak idealny moment, mamy tylko jedyny możliwy moment i jest nim “teraz” (przeszłość już nie istnieje, przyszłość nie wiadomo czy będzie istniała).
Nie wiemy kiedy śmierć nastąpi, a jedną z najgorszych rzeczy jakich możemy doświadczyć jest żal, że się czegoś nie zrobiło… I w tej kwestii powinniśmy być bardzo ostrożni – by kierować swoim życiem tak, by móc odejść z czystym sumieniem i poczuciem, że zrobiło się wszystko co mogło w kontekście swojego szczęścia.
“Nauczyłeś się zastępować poczucie winy wściekłością. Ja nauczę cię stawiać czoła prawdzie”

Stawienie czoła prawdzie jest domeną największej odwagi, dlatego, że prawda zazwyczaj boli i jest niewygodna. W związku z tym też nasze relacje społeczne w głównej mierze opierają się na politycznej poprawności. Czyli dominuje w nich powierzchowność i zakłamanie. I okej, nie ma w tym nic złego, musimy w ten sposób postępować, dlatego, że jeszcze nie jesteśmy na takim etapie kolektywnej świadomości, by móc się dystansować od swojego ego i nie brać wszystkiego dosłownie.
Jednak w stosunku do kilku najbliższych osób, z którymi chcemy zbudować głęboką więź oraz w stosunku do samego siebie – otworzenie się na prawdę jest najlepszą formą rozwoju. Bo nawet jeśli coś boli, to mając tego świadomość, możemy to zmienić i jest to dużo bardziej wartościowym rozwiązaniem niż udawanie, że nie ma tego wcale.
To jest zmierzenie się z trudnymi wspomnieniami. To jest przerobienie traum. To jest skonfrontowanie się ze swoimi niechlubnymi nawykami. To jest stawienie czoła lękom. To jest uświadomienie sobie swoich słabych stron.
“By wybudzić się z apatii ludzie potrzebują dramatycznego przykładu”

Apatia jest zmniejszoną wrażliwością na bodźce i pojawia się gdy jest monotonia. A monotonia jest czymś powszechnym, gdyż nasz mózg dąży do tego by stworzyć sobie znane, bezpieczne środowisko, w który może działać na bazie zautomatyzowanych zachowań. Więc musi być jak najmniej zmian, nieprzewidywalności, różnorodności – krótko mówiąc powstaje rutyna, która wciąga nas bardzo często na długie lata.
Wówczas stajemy się bardziej apatyczni, już nie ma tej młodzieńczej brawury, już nie ma podejmowania absurdalnych decyzji i śmiałego ryzyka. Nie ma też szczególnej wrażliwości, jest za to szara codzienność.
Jesteśmy wówczas w pewnego rodzaju hipnozie – i zaznaczam raz jeszcze, to jest normalny proces, do którego dąży nasz mózg po to by uśpić naszą świadomość, bo wtedy jest mu łatwiej.
By wybudzić się z tej śpiączki potrzebujemy mocnego uderzenia. Prawdziwego zderzenia z pociągiem – i zwykle są to niestety nieprzyjemne doświadczenia np. choroba, śmierć bliskiej osoby, strata czegoś do czego byliśmy przywiązani. Te sytuacje nam wówczas uświadamiają kruchości naszego życia, przypominają o tym co faktycznie ma znaczenie i przeramowują całkowicie nasz sposób myślenia.
Więc w momencie gdy jesteśmy w stanie nabrać innej perspektywy do rzeczywistości w tak skrajnych sytuacjach, dlaczego by nie zainicjować tego w warunkach kontrolowanych? Wyobrazić sobie siebie na minutę przed śmiercią, robiącego rachunek sumienia i zadać sobie pytanie “czego najbardziej żałuję?”. A następnie od razu zaimplementować tę wiedzę do swojego życia, by coś zmienić na lepsze, póki wciąż jest taka możliwość.
“Trening jest niczym. Wola jest wszystkim. Wola działania”

Idea tego cytatu jest taka, że “chcieć to znaczy móc”. Czyli wszystko sprowadza się do tego jak bardzo nam na czymś zależy. Jeśli ktokolwiek wcześniej osiągnął to co Ty chcesz osiągnąć, to masz gotową odpowiedź “tak jest to możliwe” i nie ma tutaj znaczenia, gdzie obecnie się znajdujesz, jakie umiejętności dopiero posiadasz – bo jeśli jesteś na coś nastawiony to Twój umysł podporządkuje temu celowi określone zachowania.
Oczywiście poza głęboką wiarą musimy również wziąć pod uwagę zdrowy rozsądek. Nie można zostać wybitnym lekkoatletą zaczynając trenować w wieku 50 lat – jesteśmy w stanie racjonalnie rozeznać swoje możliwości, aczkolwiek w bardzo dużej ilości przypadków wcale nie jest za późno. Jeśli tylko mamy w sobie wolę działania.
“By pokonać lęk musisz stać się lękiem. Stawić mu czoła. Zanurzyć się w nim. A ludzie najbardziej się boją tego czego nie mogą zobaczyć. Skup się. Opanuj swoje zmysły”

Jest jedna droga do pokonania swojego lęku i jest nią konfrontacja. Myśląc o mierzeniu się z tym co nas przeraża zawsze mam przed oczami Bruce’a Wayne’a (tytułowego Batmana) wdychającego halucynogenny napar, który miał pobudzić jego wyobraźnię do stoczenia walki z jego największymi demonami.
Zrobił to dokładnie tak, jak zostało opisane powyżej: podporządkował się temu, rozluźniając swoje ciało: bo strach automatycznie spina nasze ciało i przekazuje w ten sposób informację, że obowiązuje stan zagrożenia. W momencie, gdy rozluźniamy ciało, to wysyłamy tym samym informację do mózgu, że nie ma żadnego powodu do obaw. Gdyż rozluźnione ciało zawsze występuje w sytuacjach, gdy czujemy się bezpieczni.
Tym samym Bruce dobrowolnie zanurzył się w mrocznych otchłaniach swojego umysłu: najgorszą rzeczą jest walka z emocjami. Bo im bardziej staramy się zahamować emocję, tym bardziej ją eskalujemy, gdyż kładziemy na nią większą uwagę – a gdzie uwaga, tam energia. W momencie, gdy otwarcie jesteśmy gotowi poddać się uczuciu strachu, prowokując jednocześnie jeszcze bardziej tę emocję, to za chwilę ta cała emocjonalna bańka pęknie.
Głęboki wdech, wydech – kontrola oddechu: która automatycznie przenosi nas do momentu “tu i teraz”. A gdy jesteśmy w “tu i teraz” to nie możemy halucynować przyszłości (czyli jeszcze bardziej nakręcać się negatywnymi scenariuszami). Ponadto zaczynamy skupiać się na jedynej rzeczy, którą możemy kontrolować – na sobie. Bo sytuacje są zawsze poza naszym zasięgiem, na nasze reakcje mamy wpływ (czasem mniejszy, czasem większy – to zależy od naszego wytrenowania, ale jednak to wszystko znajduje się w obrębie naszej kontroli).
Im częściej eksponujemy się na jakiś bodziec, tym bardziej zanika nasza wrażliwość na niego. Zestawiając się z czymś czego się boimy (najlepiej rozpoczynając od sytuacji mało wymagających), przyzwyczajamy nasz mózg do danego bodźca – a neuroplastyczność mózgu jest taka, że jest on w stanie zaadaptować się do każdej sytuacji. Dosłownie do każdej. Więc jeśli ludzie w obozach koncentracyjnych potrafili po jakimś czasie przebywania tam zacząć traktować tamtejsze sytuacje jako stan docelowy, to my jesteśmy w stanie oswoić swoje największe demony.
Udostępnij ten artykuł
Facebook LinkedIn Twitter


