“Mój umysł nie potrafi przetworzyć porażki. I jej nie przetworzy. Bo gdybym musiał stanąć przed sobą i powiedzieć do siebie, że “jestem przegranym”… myślę, że to byłoby niemal gorsze niż śmierć” ~ Kobe Bryant

U bram NBA pojawił się z bardzo jasno określonym celem – zostania najlepszym koszykarzem świata. Jak postanowił, tak i zrobił. Dziś po latach wiemy, że z całą pewnością dołączył do grona najwybitniejszych tego sportu. Jednak tym co najbardziej mnie w nim urzekło to jego fascynująca mentalność oraz mityczna wręcz dyscyplina. Przyjrzyjmy się zatem w jaki sposób Kobe wspiął się na sam szczyt ludzkich możliwości.

Podjęcie decyzji

“Jeśli chcesz być w czymś najlepszy, musisz podjąć decyzję. A przez to rozumiem, że towarzyszą temu nieodłączne ofiary: czas dla rodziny, czas dla przyjaciół… Podjęcie tej decyzji wymaga poświęcenia” ~ Kobe Bryant

Kobe jasno definiuje co oznacza “podjęcie decyzji” i, że jest to czarno-biały model. Możesz albo decyzję podjąć albo decyzji nie podejmować. Nie ma czegoś takiego jak podjęcie decyzji w połowie. Czyli musisz zaakceptować swój wybór ze wszystkimi jego korzyściami i cieniami. Już samo spojrzenie z perspektywy: “żeby osiągnąć to i to, muszę poświęcić to i to” – daje Ci większą świadomość na co się porywasz i tym samym pomoże Ci wytrwać, gdy pojawią się trudne momenty.

Do tego potrzebna jest konfrontacja z prawdą – czyli z tym, że wyrzeczenia rosną wprost proporcjonalnie do aspiracji. W momencie, gdy ludzie patrzą tylko na to co mogą zyskać, nie biorąc pod uwagę, że wchodząc na wyższy poziom będą czekały na nich większe smoki do pokonania, to gdy one się pojawią, ci nie będą przygotowani. A co się dzieje, gdy jesteśmy wrzuceni w sytuację, której się nie spodziewaliśmy? Nasz mózg uruchamia alarm, bo dla niego każda nieznana sytuacja jest potencjalnym zagrożeniem, dlatego by jak najlepiej sobie z nią poradzić to przełącza się na swoje najbardziej pierwotne instynkty i w oparciu o nie podejmuje działania. A jako, że nasza natura kieruje się tym, by unikać dyskomfortu, to właśnie tego rozwiązania będzie poszukiwała. W taki oto sposób jako ludzie się poddajemy.

Jednak… gdy zawczasu to zagrożenie przewidzimy i zaakceptujemy, że stanowi ono część gry, wówczas nasz mózg nie będzie zaskoczony, a raczej pojawi się schemat w stylu: “prędzej czy później i tak by to nadeszło”. Jest zupełnie inna interpretacja, a w konsekwencji zupełnie inna reakcja.

Zatem z jednej strony zastanów się jak daleko chcesz zajść, jak i jakie wyrzeczenia się z tym wiążą, a następnie podejmij decyzję w oparciu o zaakceptowanie tych dwóch elementów.

Wiesz dlaczego jako ludzie tak często rezygnujemy? Bo my tak naprawdę rzadko kiedy podejmujemy prawdziwą decyzję – patrzymy zwykle na potencjalne korzyści, jednocześnie pomijając świadomość ceny, jaką trzeba będzie za to zapłacić. Chcemy grać w tę grę tylko wtedy, gdy będzie ona przyjemna – a tak się oczywiście nie da.

Opętany na punkcie swojego rzemiosła

“Jesteśmy obsesyjnymi ludźmi. Nie chcemy robić niczego innego niż to, czym się zajmujemy. Obsesja jest wtedy, gdy myślisz o czymś 24 godziny na dobę” ~ Kobe Bryant

Gdybym miał wskazać jedną rzecz, za którą najbardziej podziwiam Kobe’go, to byłaby tym jego obłędna etyka pracy. Miał on obsesję na punkcie dążenia do doskonałości – nieustannie pragnął być lepszym, lepszym i ten proces nigdy nie miał końca. Pracował w nocy, gdy inni już spali, pracował rano, gdy inni jeszcze spali. Pracował wtedy, gdy inni mieli czas wolny.

“Nie byłem gotów zrezygnować z koszykówki, ale nie chciałem też rezygnować z czasu spędzanego z rodziną. PODJĄŁEM WIĘC DECYZJĘ, że poświęcę sen – i tyle.” ~ Kobe Bryant

Jako ludzie jesteśmy istotami bardziej emocjonalnymi niż logicznymi, więc to jakie działania podejmujemy, zależy w głównej mierze od naszych odczuć. Mózg dąży do tego by na pierwszym miejscu unikać dyskomfortu, na drugim miejscu by poszukiwać przyjemności. A im zadanie jest prostsze, tym traktowane jako mniej niekomfortowe i bardziej przyjemne – bo wymaga mniejszego nakładu energetycznego. Jak to się przejawia? Jeżeli np. w danym dniu masz zaplanowanych 10 zadań do wykonania i będziesz skupiał się na tym ile jeszcze przed Tobą, to ten potencjalny wysiłek, który Twój mózg właśnie przewiduje, będzie Cię drenował z energii.

Natomiast, gdy skupisz się tylko na jednym najbliższym zadaniu i je wykonasz, a następnie znowu skupisz się tylko na jednym najbliższym zadaniu i je wykonasz – powtarzając ten proces tyle razy ile zadań do wykonania, to pomimo, że w ostatecznym rozrachunku masz tyle samo do zrobienia, to jednak wykorzystując tę przedstawioną strategię Twój wysiłek będzie nieprawdopodobnie mniejszy. Bo wysiłek to nie tylko to co wykonujemy fizycznie, to również to gdzie kładziemy swoją uwagę, bo tam gdzie uwaga, tam energia.

Ponadto zacznij łączyć swoje działania z pożądanymi przez Ciebie emocjami. Weźmy sobie taki przykład: jest sobie Karol. Karol nigdy nie był na siłowni i właśnie wybiera się po raz pierwszy. Jako, że chce się tam jak najlepiej zaprezentować, to ćwiczy tak mocno ile jest w stanie. Następnego dnia zaczyna odczuwać z tego powodu silny ból, który zapewne potrwa kilka najbliższych dni. Ten stan psychofizyczny, w którym obecnie się znajduje (ból mięśni), zaczyna mu się na poziomie podświadomym asocjować (czyli łączyć) z czynnością, która do niego doprowadziła (siłownią).

Więc jeżeli następnym razem Karol będzie się zastanawiał czy pójść na siłownię, to podświadomość zajrzy w swój zapis neuronalny i sprawdzi czy to zachowanie jest dla niego korzystne (a mózg nie ocenia pod kątem tego czy coś jest dla nas bardziej/mniej wartościowe, tylko robi to na podstawie skojarzonych odczuć: ból/przyjemność). A im więcej negatywnych skojarzeń związanych z określoną sytuacją, tym mózg bardziej będzie jej unikał w przyszłości.

Z drugiej strony im przyjemniejsze emocje nam towarzyszą podczas wykonywania danej czynności, tym bardziej będziemy skorzy tę czynność wykonać w przyszłości. Jak stworzyć taką asocjację? Np. przewidując to jak dumny z siebie będziesz, gdy zrobisz to co masz do zrobienia; albo podłączając do tego ekscytację wynikającą z zbliżania się do swojego celu wraz z kolejnym małym zadaniem, które właśnie wykonujesz.

„Nie mogę odnosić się do leniwych ludzi. Nie mówimy w tym samym języku. Nie rozumiem cię. Nie chcę cię rozumieć” ~ Kobe Bryant

W kontekście kreowania naszych nawyków (czyli powtarzalnych zachowań) bardzo duże znaczenie ma środowisko – a więc jakimi osobami się otaczamy. Otaczając się osobami mało wymagającymi od siebie/innych/życia, sami będziemy bardziej predysponowani by tak się zachowywać. Dlaczego tak się dzieje? Każdy z nas ma zakorzenioną potrzebę dopasowywania się do grupy (to jest atawistyczny mechanizm, który przez miliony lat naszego gatunku pozwalał nam przetrwać). W związku z tym, by zyskać akceptację, upodabniamy się do grupy.

Po drugie – nasz mózg uczy się na podstawie tego co widzi dookoła. Są udokumentowane historie tzw. “dzikich dzieci”, gdzie to dzieci wychowywane często przez zwierzęta, same w ten sposób zaczynały się zachowywać – np. szczekały jak psy, chodziły jak kury, wydawały odgłosy ptaków… Generalnie chodzi o to, że zazwyczaj stajemy się tacy, jakie wzorce dookoła siebie mamy. Więc przebywając z ludźmi ambitnymi, będziesz miał ich wzorce zachowań, samemu też będziesz poddawany nieustannej presji ambicjonalnej, po to by móc się utrzymać w danej grupie. Poszukuj zatem osób, które są już takie jaki i Ty byś chciał być / albo, które już w tym kierunku zmierzają i zacznij się z nimi zadawać, a zobaczysz jak Twoja podświadomość w krótkim czasie się przeprogramuje.

Nastawienie mentalne

Koncentracja

“Nigdy nie roztrząsałem swoich kontuzji. Nie pozwalałem aby wkradł się strach czy wątpliwości do mojego umysłu. Nie narzekałem, bo niby po co? Zamiast tego na pierwszym miejscu zadawałem sobie pytanie: “czego będę potrzebował, by dojść do siebie na 100%?” ~ Kobe Bryant

To co szczególnie spodobało mi się u Kobe’go to jego wybiórcza koncentracja. Zawsze skupiał się na tym czego chciał a nie na tym czego nie chciał, co niewątpliwie odróżniało go od zdecydowanej większości ludzi na tej planecie. Miał on swój cel i nieustannie zadawał sobie pytanie (bo pytania ukierunkowują uwagę) “co może zrobić, by to osiągnąć?”. Gdyż w zależności od tego jakie pytanie to taka a nie inna odpowiedź i takie a nie inne emocje – więc zamiast zastanawiać się “dlaczego akurat mnie to spotkało?”, pytał się samego siebie “jak można tę sytuację rozwiązać?”.

Interpretacja

“Kiedy doznałem kontuzji [zerwanie ścięgna Achillesa – czyli jedna z najgorszych możliwych dla sportowca], potraktowałem ją jako nowe wyzwanie. Wiedziałem, że nie pozwolę na to, by coś takiego mnie pokonało. Nie zamierzałem pozwolić kontuzji na to, żeby wyznaczyła datę zakończenia mojej kariery. Ja zamierzałem ustalić tę datę. To wtedy PODJĄŁEM DECYZJĘ, że wejdę na ten szczyt” ~ Kobe Bryant

Ta sytuacja swoją drogą była dosyć kuriozalna. Kobe najpierw zerwał ścięgno Achillesa, (w takich sytuacjach generalnie zawodników wynosi się na noszach), a następnie postanowił sobie jeszcze wykonać dwa rzuty wolne. Później opisuje on jak zszedł do szatni, pojawiła się jego rodzina, trochę sobie popłakali, a następnie postanowił, że ta sytuacja stanie się dla niego bramą do niebios. Potraktował to jako “wyzwanie” do tego by sprawdzić swoje możliwości. A jako, że nieustannie dążył do tego, by przesuwać swoje granice, to tym samym nadarzyła się doskonała okazja, by móc popchnąć się jeszcze dalej. 

Adaptacja

“Skręciłem kostkę. Kiedy już to ustaliłem, musiałem tylko w odpowiedni sposób zmienić styl gry, dopasować go do nowych ograniczeń i nadal dominować na parkiecie” ~ Kobe Bryant

Mając skręconą kostkę, kończy się grę. Kobe tymczasem zastanawiał się (koncentracja) jak zdominować tych wszystkich, którzy biegali po boisku w pełni zdrowia. Czyli myślał w kategorii “jest jak jest” (akceptacja sytuacji) oraz “co mogę zrobić, by dalej realizować swój plan?” (dopasowanie się do nowej sytuacji). Cel nigdy się nie zmieniał, był ten sam (dominować na boisku), czasami po prostu pojawiały się przeszkody, które trzeba było ominąć – to wszystko. Żadnego użalania się nad sobą, żadnego traktowania sytuacji osobiście, żadnego ograniczania samego siebie.

Perpektywa długoterminowa

“Cały czas próbowałem dodawać do swojej gry nowe elementy. Nie bałem się popełnić błędu, tego, że źle wypadnę albo zostanę upokorzony – bo z tyłu głowy zawsze miałem efekt końcowy. Więc jeśli ceną za rozszerzenie mojego arsenału umiejętności miało być dużo pracy i kilka nieudanych rzutów – to w porządku” ~ Kobe Bryant

Najważniejsza była dla niego długoterminowa perspektywa, czyli był w stanie zrezygnować z czegoś teraz, by mieć więcej w przyszłości. I właśnie dzięki takiemu podejściu był w stanie nieustannie próbować nowych rzeczy, jednocześnie radząc sobie z nieuniknionymi porażkami. 

Przejmowanie kontroli nad sytuacją

„Mam wątpliwości. Odczuwam niepewność. Boję się porażki. Mam noce, kiedy przychodzę na arenę i mówię: ‘Bolą mnie plecy, bolą mnie stopy, bolą mnie kolana. Po prostu chcę odpocząć’. Wszyscy mamy wątpliwości. Nie możesz im zaprzeczać, ale też nie możesz się im poddawać. Zaakceptuj je” ~ Kobe Bryant

Akceptacja nie oznacza lubienia, akceptacja oznacza stwierdzenie tego jak działa rzeczywistość. Bo by móc sobie z sytuacją poradzić, na początku trzeba ją w ogóle poznać. Prawda jednak często jest na tyle niekomfortowa, że próbujemy ją wypierać, a to wygląda mniej więcej tak jakbyśmy stojąc naprzeciwko wściekłego buldoga zasłonili sobie oczy. W ten sposób nie sprawimy, że buldog zniknie, w ten sposób stworzymy jedynie przejściowe złudzenie pozbycia się problemu. Chwilo zyskujemy lepsze samopoczucie, długoterminowo tworzymy dla siebie jeszcze większe zagrożenie. 

A więc Kobe nawołuje do tego, żeby przyznać się przed samym sobą do bycia człowiekiem i miewania słabszych chwil. Z drugiej jednak strony, by nie pozwolić żeby to przejęło nad nami kontrolę. W jaki sposób Kobe sobie z tym radził? Kierując swoją koncentrację na to czego chciał, na to co było do zrobienia, bo w zależności od tego gdzie znajduje się nasza uwaga to tworzone są określone emocje. I w ten sposób tworzył on emocje, które napędzały go do dalszej pracy.

„Ból nie mówi ci, kiedy powinieneś przestać. Ból to cichy głos w twojej głowie, który próbuje cię powstrzymać, ponieważ wie, że jeśli będziesz kontynuować, to staniesz się inną osobą. Nie pozwól, aby powstrzymało cię to od bycia tym, kim możesz być. Wyczerpanie mówi ci, kiedy powinieneś przestać. Osiągasz limit tylko wtedy, gdy nie możesz iść dalej” ~ Kobe Bryant

Nawet jeśli Twój umysł mówi Ci, że już nie możesz, to wciąż jeszcze możesz. Przekonaj się o tym następnym razem, gdy będziesz uprawiał sport (bo jeśli czegoś doświadczysz, to w to uwierzysz). Przeanalizujmy sobie to na przykładzie biegania. Gdy pojawi się w Twojej głowie informacja, że już nie jesteś w stanie biec dalej, zadaj sobie wtedy sobie pytanie “czy dam radę przebiec jeszcze 10 kroków?”. A jak przebiegniesz, to zadaj sobie to pytanie ponownie. I ponownie… Ja sam pamiętam jak biegłem swój maraton i na 30 km mój umysł mi przekazał informację “że to już koniec”. W takim sensie, że musiałem dosłownie przestać biec i przerzucić się na marsz. A chwilę później wróciłem i zrobiłem jeszcze dodatkowe 12 km.

Jesteśmy zdolni robić rzeczy wykraczające poza nasze ograniczenia, musimy tylko przejąć kontrolę nad swoim umysłem.

Czarna mamba jako alterego

„Weź to wszystko. Usiądź i oglądaj, słuchaj i słuchaj całej nienawiści, która jest rzucana w ciebie i pamiętaj o każdej osobie, która cię kopie, kiedy jesteś na dole, ponieważ w przyszłym roku to się zmieni. Ale teraz to doceń bo zemsta jest słodka i szybka” ~ Kobe Bryant

Mówiąc o ego, mówimy w największym uproszczeniu o zbiorze przekonań, które mamy na temat samych siebie. Ego jest tą główną osobowością – która określa jakie zachowania są dla Ciebie charakterystyczne, czego możesz się po sobie spodziewać, jak i w drugą stronę – jakie zachowania nie są dla Ciebie charakterystyczne. Natomiast poza tą osobowością główną, która jest na co dzień powtarzana, mamy w sobie również osobowości alternatywne czyli tzw. alterego, które przejawiamy sporadycznie w jakichś określonych, często skrajnych kontekstach. To są te wszystkie sytuacje, kiedy zachowamy się jak “nie my”.

Poza tym, że czasami przejawiamy swoje inne oblicze, to dzieje się to raczej przypadkowo i jest to traktowane jako coś niezamierzonego. Natomiast alterego można również wykorzystywać jako narzędzie do osiągania rzeczy, których nie jesteśmy w stanie osiągać (albo przynajmniej jest to znacznie utrudnione) przez naszą docelową osobowość. I zabieg ten nierzadko wykorzystują m.in. sportowcy, by wejść w inny poziom energetyczny w momencie przebywania na arenie.

Hejterzy są dobrym problemem. Nikt nie nienawidzi tych dobrych. Nienawidzi się tych wielkich” ~ Kobe Bryant

Kobe stworzył swoje alterego, które następnie nazwał Czarną Mambą. Był to czas jego problemów rodzinnych, afery medialnej która miała miejsce z jego udziałem, olbrzymiej fali krytyki – generalnie jak sam wspomina: towarzyszyło mu wówczas mnóstwo negatywnych emocji z tym związanych, które się w nim gromadziły. Postanowił on zatem w konstruktywny sposób wykorzystać te swoje negatywne wspomnienia, złość, ból, frustrację – jako napędu, jako swojej broni. Więc idea była taka, że w momencie wchodzenia na boisko on zostawiał osobowość Kobe’go i wchodził w alterego Czarnej Mamby, które miało tylko jeden cel: zniszczyć wszystko i wszystkich. Wówczas wylewała się z niego ta całą negatywna energia, którą gromadził jako Kobe.

Kobe nazywa te wszystkie negatywne emocje i doświadczenia – ciemną stroną i jasno mówi, że jest ona potężnym napędem do działania, z drugiej jednak strony wiele osób boi się jej i dlatego jej nie wykorzystuje. 

Jeżeli zatem szukasz mega silnej motywacji do działania to znajdziesz ją właśnie w swojej ciemnej stronie. Zastanów się jakie elementy stanowią dla Ciebie źródło strachu, wstydu, frustracji – to mogą być zarówno zdarzenia przeszłe (które powodują cierpienie), jak i przyszłe (które powodują lęk). I tutaj mówimy o kwestiach, które pozostaną znane prawdopodobnie tylko Tobie, bo będą na tyle niewygodne i bolesne, że nie będziesz miał ochoty opowiadać o nich na głos. I bardzo dobrze – bo to będzie oznaczało, że właśnie dotknąłeś swojego czułego punktu a teraz tylko nakieruj go jeszcze na działanie, na którym Ci zależy.


Na sam koniec krótka bonusowa anegdota: gdy małżeństwo Bryantów było w rozpadzie, Kobe chcąc je ratować postanowił nauczyć się i zagrać specjalnie dla swojej żony Sonatę Księżycową van Beethovena. Jakby tego było mało to nie chciał żadnego nauczyciela, gdyż postawił sobie za cel, że to zadanie ma być trudne, inaczej straciłoby na wartości. Najważniejsze dla niego było poświęcenie – to ono było wyznacznikiem tego czy coś staje się wartościowe czy nie.

Udostępnij ten artykuł