To wszystko wynika z tego iż biologicznie jesteśmy uwarunkowani w ten sposób, by nade wszystko oszczędzać jak najwięcej energii. I teoretycznie odłożenie czegoś w czasie jest mniej wymagające energetycznie niż wykonanie tego. Ale… tylko teoretycznie. Bo rozchodzi się jeszcze o coś innego…
Owszem wykonanie określonej czynności stanowi dla nas wysiłek, ale w zdecydowanej większości przypadków jeszcze większy wysiłek stanowi dla nas myślenie. A myślenie pojawia się wtedy gdy mamy przed sobą nową sytuację – wówczas nasz mózg musi szybko analizować miliony różnych bodźców z otoczenia, po to by w jak najkrótszym czasie określić sytuację, w której się znaleźliśmy i zweryfikować wszelkie potencjalne zagrożenia dookoła. To jest mega wydatek energetyczny.
Tworzenie automatyzmów
Mając to na uwadze mózg nigdy nie uczy się w odniesieniu do jednostkowych sytuacji, bo to jest dla niego nieekonomiczne. On opiera się na procesie automatyzacji. Czyli gdy po raz pierwszy spotykamy się z określoną sytuacją to skanujemy rzeczywistość w celu wyciągnięcia najważniejszych informacji, takich jak: co to za sytuacja; co może mi zagrażać; jak powinienem się zachować i to wszystko jest zapisywane w nowym połączeniu synaptycznym.
Następnym razem, gdy spotykamy podobną sytuację, to mózg uznaje: “przecież to jest prawie to samo, więc nie będę znowu skanował całej tej całej sytuacji by tworzyć nowe połączenie neuronowe, tylko znajdę kilka elementów, które są nowe i dobuduję już tamto istniejące”. I im więcej podobnych kontekstów, tym mocniejsze staje się dane połączenie, a im mocniejsze połączenie, tym mózg chętniej skorzysta z zapisanego wzorca w przyszłości. Wraz z kolejnymi powtórzeniami przestajemy już się zastanawiać a po prostu automatycznie wykonujemy zakodowane zachowanie.
Każdym zachowaniem coś wzmacniamy
W momencie gdy rozumiemy w jaki sposób przebiega ten proces, możemy wrócić do pytania przewodniego: “dlaczego odkładamy rzeczy na później?”.
Każde zachowanie wpływa w określony sposób na wyrabianie nawyku (albo utrwalamy już gotowe połączenie synaptyczne jednego zachowania albo tworzymy nowe połączenie). Więc gdy po raz pierwszy odłożyliśmy coś na później, to tym samym zwiększyliśmy szansę na to, że tak samo stanie się następnym razem. I w momencie gdy tego typu sytuacji mamy naprawdę dużo, to coraz trudniej jest nam wówczas przełamać ten zautomatyzowany już wzorzec.
Pamiętamy przecież, że mózg generalizuje sytuacje, a co za tym idzie nie ma dla niego znaczenia jakiej konkretnie sytuacji dotyczyła prokrastynacja: czy to był kontekst nauki do egzaminu, wykonania jakiejś czynności w domu czy pójścia na trening. W momencie gdy był podobny schemat – czyli mieliśmy coś do zrobienia a nie mieliśmy do tego odpowiedniego stanu emocjonalnego, to nie ma znaczenia w jakich to było kontekstach, bo mózg wrzucił te wszystkie kategorie do jednego wspólnego schematu.
Uświadomiłem sobie jak to działa, w momencie gdy pewnego razu usłyszałem następujące słowa: “dla ludzi ciężko pracujących, ciężka praca jest czymś naturalnym, automatycznym. Dla nich dużo większym wysiłkiem jest leżenie w łóżku i patrzenie w sufit”.
Czyli konkluzja jest następująca: prokrastynujemy bo mamy wyrobiony nawyk prokrastynacji, zamiast nawyku ciężkiej pracy. I to jest akurat normalne w obecnych czasach, bo nigdy w historii ludzkości nie musieliśmy robić tak niewiele, by móc żyć na takim poziomie. Więc mamy odpowiedź dlaczego odkładamy na później i skąd to się bierze. Pozostaje najważniejsze pytanie: jak to zmienić?
Wspomniałem o tym już raz, ale powtórzę to raz jeszcze, bo jest to niezwykle ważne zdanie: każde nasze zachowanie albo wzmacnia już nawyk, który mamy albo tworzy podstawy pod nowy. Więc im więcej razy powtórzymy dane zachowanie, tym bardziej zostanie ono zakorzenione w naszym mózgu, a w konsekwencji będziemy bardziej predysponowani w przyszłości by z niego skorzystać.
Małe kroki
Znając już ten mechanizm, gdy następnym razem pojawi się sytuacja kiedy będziesz miał do wykonania jakąś czynność a jednocześnie będziesz odczuwał dużą niechęć do tego by ją wykonać i to tak masz ją wykonać. Nawet jeśli miałbyś to zrobić tylko na 10%.
Np. kiedy wiesz, że powinieneś zrobić dodatkowy trening, ale bardzo Ci się nie chce, to poświęć na to chociaż 5 minut. Dlaczego tyle? Bo to zadanie będzie dla Ciebie na tyle łatwe do zrobienia, że nawet jeśli czujesz totalną niechęć, to i tak będziesz w stanie zacisnąć zęby przez śmieszne 5 minut.
I takie małe kroki owszem nie dadzą Ci wyszukanych wyników: pewnie ten krótki trening nie zmieni w żaden sposób Twojej dyspozycji ale to jest w tym przypadku wtórne. Bo po pierwsze: lepsze 5 minut niż 0 minut.
A po drugie, i to jest ekstremalnie ważne: Twój mózg właśnie stworzy nowe połączenie synaptyczne pt. “jest zadanie do wykonania, nie czuję odpowiedniego stanu ale i tak to robię”. W momencie gdy powtórzysz to jutro, pojutrze i podczas kolejnych dni, to za kilka tygodni masz wyrobiony nawyk na poziomie podświadomym. I za chwilę zaczniesz automatycznie wykonywać rzeczy trudne, bo dla mózgu nie jest ważne to jak bardzo wymagające jest zadanie, dla niego ważne jest to jak mocno zakorzeniona w podświadomości jest reakcja na określony bodziec.
Udostępnij ten artykuł
Facebook LinkedIn Twitter



